quo vadis, domine?

Marzec 21, 2012 § 1 komentarz

czasem przychodzą (piszę tak, jakbym była obyta w ich przychodzeniu), czasem przychodzi taki dzień, w którym trzeba wygrzebać stare mapy, rozkłady jazdy, bilety. przejrzeć trasy, zastanowić się, który skręt był tym decydującym. przeprogramować gps’a z trasy, która jest najkrótsza, ale prowadzi na skraj, i to przez Twoją osobowość.

i chociaż to Cię już nie rusza – jesteś setki kilometrów poza tym – to przecież nie wymażesz pierwszych czy drugich podróży palcem po mapie swojego ciała. synaps. neuronów. mięśni poprzecznie prążkowanych.

nie mogę dłużej jechać na auto-pilocie niszcząc wszystkie ściany swojego ciała, serca i umysłu. (serca – bardzo dosłownie). może trzeba jako cel podróży należy wskazać siebie, a po drodze pomagać ludziom, którzy na niej chcą być? 

nie mogę dłużej poruszać się bez układu współrzędnych. bez określenia jaka podziałka na topografii mojej duszy jest stosowana. w którym momencie zaczyna się kilometr przyjaźni. kiedy wrzucić wyższy bieg, by nie trzeć własnego silnika. 

siedzę na skraju załamania, machając nogami. 

połowy i całości / no more drama

Marzec 6, 2012 § 1 komentarz

Pół roku wyjęte z wieczności.
Całość włożona w nicość.

(Prościej; można przez pół roku uspokoić się, wyprostować zmęczone nerwy, wypłakać się i mieć miejsce już tylko na dobro. Można dorosnąć do własnego ciała (jak bardzo byłam skulona w sobie, skoro i tak jestem przeraźliwie drobna?). Można odpocząć od siebie samej; bywam duchem, nie jestem. Jestem całością większej całości, moje granice kończą się w Twojej skórze. Jestem całością w samej sobie, nie tylko przecinkiem, nie tylko ciarką – kojące uczucie, że wszystkie drogi prowadziły do Ciebie. Ciebie-impulsu, który odruchem bezwarunkowym każe być lepszym człowiekiem, także dla siebie)

Where Am I?

You are currently viewing the archives for Marzec, 2012 at bywam duchem.