passive aggressive

Sierpień 25, 2011 § 4 komentarze

…dobrze, trudno, w kółko więc, ale coraz prędzej w kółko, coraz prędzej i coraz mężniej, a taka nowo urodzi się siła, odśrodkowa promienna porywista, że oderwiemy się, że rozpromienimy się (a ja Cię na pewno zdążę w locie, nawet w pełnym locie, chwycić i objąć i przytulić…) (E. Stachura, „Się”)

piszę do A., że nie potrafię uzewnętrzniać emocji i że dobrze, że chociaż umiem pisać.
ale to nieprawda.
zwłaszcza w momentach, w których przeczuwam, a i tak nie potrafię dotknąć słowami w inny sposób, niż chyba raniąc.
nie umiem się o siebie nie potykać. nie umiem siebie przeskoczyć. słaba koordynacja emocjonalnych ruchów.

*backspace*
nadal nie znalazłam tego cytatu o chowaniu miłości z lęku. nadal mi jest potrzebny.

Sierpień 20, 2011 § 2 komentarze

to wszystko jest oszustwem.
nie wierzysz w rzeczywistość, ale nadal starasz się ją ugłaskać, rozrosnąć do tego momentu, w którym będzie Ci łatwiej oddychać. jak przy dmuchaniu balona – pojawia się moment, w którym, żeby napełnić go powietrzem, musisz dmuchnąć mocniej.
to właśnie taki moment, a ja nigdy nie umiałam ich dmuchać.

nic mnie nie uspokaja teraz tak, jak czytanie listów Andrzeja Czajkowskiego i Haliny Janowskiej. nic mnie nie uspokaja tak, jak myśl, że kiedyś trzeba było tak długo czekać na odpowiedź.
i chyba coś, co przeczytałam w najodpowiedniejszym momencie: „A w ogóle, to ostatnio wróżyła mi pewna Czarownica. Powiedziała, że wszystko w moim życiu będzie powierzchowne, krótkotrwałe, zmienne, z wyjątkiem przyjaźni z pewnym panem, który mieszka za morzem.

tymczasem, od naszego morza oddaliliśmy się o rok. i staram się nie myśleć (analizować?), czy zdaję sobie z tego sprawę tylko ja.

Sierpień 14, 2011 § Dodaj komentarz

Nadzieja jest niedobra. Wiara jest dobra. Najlepsza. Ja wierzę niezmiernie. Ze wszystkich moich głębin wierzę głęboko. Ktoś mnie kiedyś odkryje na pewno. Wiem. Zawsze to wiedziałem. Kiedyś będzie dobrze. Kiedyś będzie tak, że ani jedna zmora nie będzie nade mną wisiała. Ani jedna panika nie będzie mnie ścigać, nie będzie mnie przeganiać z miejsca na miejsce. Nic mi nie będzie przesłaniać jasnego widoku. Ani jedna czarna pieczęć. Zawsze to wiedziałem. Dlatego wszystko wytrzymam. Najgorsze. Dlatego mogą sobie dyndać teraz zmory nad moją głową, raz wyżej, raz niżej. Tylko że nieraz tak blisko dyndają, że aż strach mnie ogarnia, szaleństwo mnie strasznie ogarnia bojaźliwie, że nie daj Chryste Panie, jak jestem blisko końca końców. Ale to nie jest najgorsze jeszcze, bo wiara moja głębinowa zawsze wygrywa, w końcu końców ostatecznym.*

mogłabym wygrzebać to własnoręcznie z głębiny, ale nie mam siły brać odpowiedzialności za swoje słowa. wolę za swoje życie.
(to uczucie, gdy jedziesz samochodem, i zdajesz sobie sprawę, że nic się nie zmienia, oprócz Ciebie; niewysławialność; musiałbyś być po mojej stronie szyby, ale możesz usiąść obok i mi potowarzyszyć. chciałbyś?)

*Edward Stachura

Where Am I?

You are currently viewing the archives for Sierpień, 2011 at bywam duchem.