Odzapominanie

1 czerwca, 2013 § Dodaj komentarz

Przypominam:

JESTEM TUTAJ

20. dysonans poznawczy

18 lutego, 2013 § 4 Komentarze

Musisz wziąć kredyt, jeśli będziesz chciała kupić mieszkanie. Nie kupisz mieszkania za gotówkę. Będziesz płacić bankowi 1500 złotych na miesiąc. Będziecie, bo nie da się tak samemu. Jak jedna osoba straci pracę, to druga pociągnie, bo to, rozumiesz, na 30 lat. 

Przed i po tym wywodzie słucham pieśni o szczęściu, która mogłaby być dla co poniektórych w mojej rodzinie śpiewana w języku suahili – zrozumieliby ją podobnie. A ja nie dam sobie samobójczo zapętlić życia krawatem. Chcę mieć w żyłach krew, a nie kredyt, w ustach pieśń, nie pieniądze.   

matrioszka

12 stycznia, 2013 § Dodaj komentarz

masz dwadzieścia niemal jeden lat i nadal nie rozumiesz, dlaczego większych, pękniętych warstw nie da się włożyć w tę najpiękniejszą lalkę, najmniejszą. masz dwa lata, masz też jeszcze tatę, który podsadza Cię do dziadkowego kredensu byś mogła matrioszkę wyjąć, pobawić się. masz też jeszcze, pomiędzy jedną połówką матрёшки a drugą, nadzieję, że kiedyś najdrobniejsza laleczka zmieści te połykające, olbrzymie potwory.
to niezbyt dobrze – a może całkiem źle – tym bardziej, że masz dwadzieścia niemal jeden lat i stałaś się martrioszką. 

epilog

5 listopada, 2012 § 3 Komentarze

skończyło się lato, dzieciństwo i Życie.

vcr

8 lipca, 2012 § Dodaj komentarz

Watch things on VCR’s with me and talk about big love, właśnie tak, gdy widzę świat ujmującymi ujęciami, z brakiem obiektywnego obiektywu – a zamiast – snubiektywnie. Żulczyk miał rację, to takie ważne dla kobiety, gdy mężczyzna żyje filmem, który kręci się jej w głowie, kręci mi się w głowie, znajduję Twoją dłoń, my soul starts spinning again, I can’t stop feeling, bose stopy wśród kwiatów, kwiaty wśród nocy, dłoń na płocie, Twoja dłoń na mojej, fale dźwiękowe muskające żebra. „a wiecie państwo, że zabieram Was nielegalnie” czyli najmilszy pan kierowca wszechświata, „a wie pan, my dla całego świata jesteśmy nielegalni” – odpowiadam uśmiechem, leżąc myślami na legalnym legowisku czytelniczym w Gdyniodomu, siedząc na schodach stoczniowej eskaemki i śpiewając, stojąc nielegalnie, czując nielegalnie, nielegalnie uciekając. reszta w głosach the xx, układających się w jedną falę ciepła:

When I find myself by the sea, in anothers company by the sea
When I go out the pier, gonna dive and have no fear.

muzyka mojej duszy, a tak mało odsłuchań.

Kotomierz

22 czerwca, 2012 § 3 Komentarze

Nie potrafię się spisywać.
Ani na straty, ani na dochody.
Słów.

W mojej umysłowej – mało pozytywnej – pozytywce można usłyszeć zamiast melodii stukot klawiszy. Ale ten stuk, stukot w głowie znaczy o wiele mniej niż jeden napotkany kot, dzięki któremu przemijamy wolniej.  

6 czerwca, 2012 § Dodaj komentarz

eks-centryzm:

mija
mi
ja
(zaciskam zęby, zaciskam zęby na mojej skórze, kościach, włosach, coraz mniejszych, coraz bardziej zanikających; mam w sobie tyle siły, tyle wewnętrznego zacisku, zaciskam zęby na klamkach Naszego Domu, nie dam sobie-Nam zabrać Jamy Bezpieczeństwa, będę ciągnąć, gryźć niczym wilczyca mięso, będę wyrywać martwe tkanki z Ciebie)

o czym myśli smutnooka młodzież?

4 czerwca, 2012 § 1 komentarz

teraz:

On śpi, ja się uczę.
tworzę w głowie liste ksiazek filmow miejsc must-feel, gdy juz bede lzejsza.
myśle o Opcji na wspólne wakacje.
mysle o mysleniu.

TeRaz:

„moja bogini Nike” – slysze nad glowa schowaną w Jego haczykowatej bluzie.

parę minut później dochodzi do mnie mimochód słów.

TERAZ:

„- (…) utoniesz w tym ze mną
– nauczymy się plywac”

i mowie to ja, Ms. Nobody.

czekam na wiatr, co rozgoni…

27 Maj, 2012 § Dodaj komentarz

równoimienne magnesy się odpychają, tak było w fizyce, prawda? – trafia mama, chociaż nie na temat; myślę, że moje wnętrze nie jest rzeczywistością, zasady dynamiki, przyciągania i odpychania tu nie zachodzą. nie jestem na tyle prosta, by mnie określić równaniem. tu się nic nie równa, dodasz dwie liczby dodatnie, wyjdzie ujemna. i przede wszystkim: ja determinuję, decyduję, co, kogo odepchnąć. a że moja decyzyjność zalękniona, a że zalęknienie paniczne. a że paniczność nielogiczna…
i odczuwam miłość do całego świata, za to, że znowu światem jest. nie piekłem, nie obozem koncentracyjnym. za to, że już nie śnię w Belsenie.

a z drugiej strony lustra: dziękuję za wszystkie nie-czasy, za hartowanie, za podnoszenie się. tyle wiemy, ile nas sprawdzono. może zatem wiem wiele? wiele o jednym, o tym, że cokolwiek by się nie działo, zawsze wracam do pozycji pionowej, do bycia człowiekiem. czasem tylko trudno jeszcze złapać równowagę; ale w końcu nauczyłam się jeździć na rowerze, mając 10 lat; to może w początku nauczę się utrzymywać równowagę życia w wieku 20?
dziękuję za własną siłę, za wiarę w dokopywanie się do własnej wody, do własnego wnętrza, do mnie sprzed. za samowystarczalność. za nieingerowanie obcych ludzi w moją psychikę, choć mi to proponowano (chyba nie zapomnę psychologa w podstawówce, wypraszającego mnie z klasy, publicznie, pytającego za drzwiami marto, Twoja mama mówiła, że coś się złego z Tobą dzieje; wszystko w porządku? mój radosny uśmiech: a co miałoby się dziać, tak, wszystko w porządku, dziękuję, zagryzam wargi od wewnętrznej strony). dziękuję sobie za umiejętność uciekania, już od tego momentu w zerówce, gdy wyrywam się z dłoni Taty, i uciekam dwa kilometry przez las do domu; nieistotka, która się stała istotą mnie.

ale wiem też, że to jest zbyt duża cena, za łzy szczęścia Mamy, gdy mówię, ile jej zawdzięczam. że jakby nie Ona, to kto wie. nie chcę już wyłaniać szczęścia z takiego kontrastu. świat jest prosty i słucha prostych próśb, więc: chcę Dobra.

(słucham ukochanych utworów wg statystyk lastowych; styczeń 2009 nie wydawał mi się tak pogodny, a  mam same ciepłe barwy dźwięków; stanę wtedy na raz, ze słońcem twarzą w twarz, maj 2012, masz mnie taką na zdjęciu)

belsen.

24 Maj, 2012 § Dodaj komentarz

belsen.

i że można wrócić i żyć*.

(równo rok, zaczynają się czasy analogowe, a analogicznie podchodzimy już wtedy do siebie milimetrami; zaczynają się porównywania do S., za cztery miesiące zapytasz, co szklany klosz robi na wygiętym krzywym pniu drzewa**; za rok odpowiem, że chyba widzisz, że i ja mam w swym mózgu obóz koncentracyjny. nadal boję się używać formy przeszłej – ot, stygmaty przeszłości)
_____________
* [w:] Sylvia Plath, Listy do domu, Czytelnik 1983; biblioteka założy na mnie kiedyś tekę (sądową) za te wszystkie pożyczone książki; wtedy: siedzę po maturach w bibliotece, szukam się.

** Sylvia Plath, Szklany klosz, Zysk i S-ka, Poznań 1995; przesyłanie książek pocztą od osób, których zna się tylko Pisanie, których te książki inspirują (inspirują?); macham najserdeczniej Rasp.

P.S. Niniejszym inicjuję wątek wątku najważniejszych książek w moim życiu, i ich niewątkpliwego wpływu na wątek główny.